Do napisania tego artykułu zainspirowała mnie fantastyczna książka, dla niektórych może być dość kontrowersyjna. Myślę, że spodoba się tym, którzy mają otwarty umysł. Jej tytuł to „Biologia przekonań” autorstwa Bruce’a Liptona. Poparta jest szeroką lecz pomijaną literaturą naukową, która nie wpisuje się w ramy współczesnych namacalnych odkryć naukowych w dziedzinie medycyny, wskutek czego traktowana po macoszemu i nie na poważnie.
Trochę osobistej refleksji
Medycyna oparta na faktach owszem jest przełomem, to lata doświadczeń, wielkich mózgów, pewnie miliardy finansowania. Jednak skąd mamy pewność, że to co niezbadane nie jest prawdziwe? Wiele rzeczy jest tak niepojętych, tak mikroskopijnych rozmiarów, że nie da się tego dokładnie zbadać. Wielu rzeczy jako ludzkość nie wiemy i jest to w porządku, bo kto chciałby wiedzieć wszystko? Mózg i pamięć też mają swoje limity. Posiadamy ogrom faktów na temat wzajemnych wpływów, ale niewiele na temat przekonań zakorzenionych w podświadomości i ich wpływie na zdrowie (a wiem o tym doskonale, bo pisałam o tym pracę licencjacką). Wiele osób skupia się na faktach, ale być może „niefakty”, lub bardziej nienamacalne fakty, jak intuicja, przekonania czy wiara również mogłyby być faktami, gdyby istniały solidne dowody (czyt. badania naukowe). Tego jednak nie da się też tak łatwo zbadać, bo cechy te są tak osobnicze, że badanie wpływów niewiele by wniosło do świata medycyny.
Uczmy się siebie poprzez eksperymenty i wyciąganie wniosków
Nie skupiajmy się tylko na tym, co jest udowodnione. Uczmy się odczytywać sygnały płynące z ciała, cieszyć się życiem, pracujmy nad swoimi przekonaniami, pielęgnujmy relacje, a nasze życie będzie lepsze. W kwestii żywienia, nie chodzi mi o to, żeby odczytując sygnały z ciała pochłonąć całą tabliczkę czekolady, bo wtedy faktycznie insulina wystrzeli w górę a trzustka nie wydoli i przy dużej częstotliwości takiego zachowania będzie to miało niekorzystny wpływ na zdrowie. Bardziej chodzi o wgłębienie się w to dlaczego głowa (bo nie organizm, jeżeli nie jest głodny) tak domaga się smaku słodkiego czy słonego. Może dlatego, że jest to wyuczony schemat, który siedzi w podświadomości i steruje Twoimi kończynami by sięgały do szafki po te czekoladę, a może to przeświadczenie, że czekolada zawsze pomaga na smutki lub, że coś od życia Ci się należy, albo, że „co tam, to przecież nic takiego, jutro zjem mniej, to się wyrówna bilans”. Zastanów się więc, co siedzi głębiej w Twojej głowie podczas zachcianek. Może warto wówczas przekierować przekonania na takie, które wspierają, a nie popychają do robienia czegoś, po czym czujesz się źle i masz wyrzuty sumienia? Przykładowym nowym wspierającym przekonaniem może być: „czekolada to jedzenie jak każde inne. Z uwagi na większą zawartość tłuszczu i cukru zjem tylko 2-4 kostki dla zaspokojenia smaku”. Jeżeli wydaje Ci się to niemożliwe, aby przestać po kilku kostkach, to daj sobie czas i wciąż próbuj, ale się nie poddawaj. Sposoby są różne, być może zaraz przed posiłkiem, bądź tuż po, taka ilość będzie dla Ciebie wystarczająca. A może sprawdzi się kupowanie mniejszych opakowań, lub dzielenie się z domownikami. Dla każdego droga do przełamywania schematów i przekonań będzie inna – pamiętaj o tym proszę, aby nie porównywać swoich prób do innych. Możesz natomiast zainspirować się metodami lub podejściem innych, czyli sprawdzić dany sposób na sobie zachowując przy tym świadomość, że może się ona skończyć porażką, lub oczywiście powodzeniem, ale wizji powodzenia nie traktowałabym jako jedyny słuszny rezultat eksperymentu. Jeżeli podejdziesz do tego w taki sposób, że z góry założysz i nastawisz się na sukces i wielkie efekty, to jedyne co pojawi się w Twojej głowie, to prawdopodobnie zawód i brak chęci do dalszych działań. Jeżeli natomiast zachowasz otwartość umysłu i przyjmiesz każdy możliwy scenariusz, a z eksperymentu wyciągniesz wnioski to bardzo wiele dobrego zyskasz dla siebie i swojego rozwoju osobistego.
Jak eksperymentować – moje rady
Na podstawie zdobytej wiedzy zaplanuj działanie. Zbierz tyle materiałów ile potrzebujesz, ale podejmij działanie. Więcej o nieodkładaniu dobrych nawyków pisałam tutaj: Jak zmienić nawyki żywieniowe i podejście do jedzenia – najważniejszy ale najmniej oczywisty sposób
Nie załamuj się jeżeli trafisz na przeszkodę. Początki są trudne, ale jeżeli rzeczywiście czujesz, że dany sposób nie jest dla Ciebie to odpuść i albo wróć do danej metody za jakiś czas, albo przetestuj inną.
Baw się podczas testowania. Nie bądźmy zbyt poważni, wystarczająco mamy dużo innych rzeczy na głowie, więc niech chociaż to nie będzie stresujące. Obserwuj siebie, swoje ciało, czytaj co chce Ci powiedzieć i wyciągaj wnioski.

